Przejdź do treści
2
Przejdź do stopki
Przejdź do treści

Wydarzenia

Świadectwo Moniki

Treść


Zanim opowiem o moich przeżyciach związanych z pobytem na rekolekcjach w Pieninach, chciałabym powiedzieć coś o sobie.

Mieszkam i pracuję w Rzeszowie. Długo byłam daleko od Kościoła. Myślę, że przez cały ten czas szukałam Boga, a On stale był przy mnie i czekał cierpliwie, kiedy będę gotowa, aby otworzyć się na Niego. Pan zaczął mnie prowadzić bardzo powoli i delikatnie, przemieniał, i nadal przemienia, moje życie. Tak wiele dobrego Mu zawdzięczam. Jezus stale jest przy mnie mimo moich upadków, zwątpień i niewdzięczności. Przebacza i daje mi kolejną szansę.
Od półtora roku jestem w neokatechumenacie. Nigdy wcześniej nie należałam do żadnej wspólnoty, nie jeździłam na rekolekcje. Ta moja pierwsza wspólnota i moje pierwsze rekolekcje, które traktuję jako wielką łaskę od Pana. Kiedy powiedziano mi o możliwości wyjazdu w Pieniny, wahałam się długo (m.in. myślałam, jak odnajdę się wśród nieznanych mi ludzi, przecież jestem nieśmiała, niełatwo nawiązuję kontakty, jak wyglądają takie rekolekcje, itp.). Wszystko jednak sprzyjało temu wyjazdowi, poczułam więc, że taka jest wola Boża.
Nie żałuję tej decyzji. Poznałam wspaniałych ludzi, od których mogłam się wiele uczyć: pokory, skromności, otwartości, życzliwości, bezinteresowności, troski i poczucia odpowiedzialności za drugiego człowieka, tego, jak autentycznie, szczerze i odważnie wyznawać wiarę w różny sposób.
„Zwyczajny-niezwyczajny” ksiądz Witold każdego dnia pokazywał także, jak być otwartym, prostym, szczerym człowiekiem. Wiele znaczyły dla mnie nasze codzienne wędrówki z głośną modlitwą, codzienny udział we Mszy świętej. W tej naszej codzienności, w modlitwach, czuwaniu przed Najświętszym Sakramentem, na Drodze Krzyżowej, w wędrówkach, bogatej przyrodzie, pogodzie i wzajemnych relacjach czułam obecność Jezusa i Maryi. Pomagały mi też konferencje, po których nasuwały mi się różne refleksje nad sobą, rozjaśniły mi rozumienie wielu spraw.
Myślę, że Pan Bóg dał mi te rekolekcje, aby pokazać, że tam, gdzie jest żywa wiara, gdzie jest Bóg, tam wszystko wychodzi na dobre, że dobrze spędzony dzień to taki, w którym jest miejsce na modlitwę, że w tę modlitwę trzeba wkładać serce. Pan dał mi też okazję do odkrywania prawdy o sobie, dał mi zrozumieć, że tylko samą siebie mogę oszukać, ale nie da się oszukać Pana Boga, bo On doskonale zna moje serce. Jezus pokazał mi, jak wierzyć, jak wyznawać wiarę. Podziwiałam tych, którzy zdobyli się na to, aby boso pokonywać trudne szlaki górskie (także poszcząc w piątek). Dokonali tego dzięki żywej modlitwie. Żałuję teraz, że nie dołączyłam do nich.
Ostatniego dnia podczas Mszy świętej przepełniała mnie ogromna wdzięczność do Pana za wszystkie łaski, którymi mnie obdarował, za Jego Nieskończoną Miłość. Był też żal, że trzeba wracać, a z drugiej strony odczucie, że może nie wykorzystałam tego czasu tak, jak chciał Pan, że za mało serca wkładałam w modlitwę, że może zawiodłam Jezusa, który był dla mnie taki hojny. Dostrzegłam na tych rekolekcjach prawdziwą, głęboką, szczerą wiarę ludzi, podziwiałam ją i było mi żal, że ja takiej wiary nie mam. Był taki moment w dniu wyjazdu, że poczułam się trochę zagubiona, pomyślałam, że daleko mi do takiego pięknego jej wyrażania. Przede mną jeszcze wiele duchowej pracy, ale wierzę, że jeśli będę trzymać się Jezusa i Maryi, to będę powoli szła do przodu. Mam nadzieję, że te rekolekcje, ten „zastrzyk wiary” pozostawi trwały ślad w moim sercu, że moja wiara będzie mocniejsza, że będę potrafiła być odważna i stanowcza w jej wyznawaniu.
Mimo różnych rozterek duchowych wiem, że tego, co przeżyłam i co zostało w moim sercu, nikt mi nie odbierze. To był najpiękniejszy tydzień w moim życiu, tydzień pełen modlitwy (jeszcze nigdy tyle się nie modliłam), bliskiego kontaktu z przyrodą, czas spokoju, pogodnego, przyjaznego nastroju, stworzonego przez niezwykłych ludzi. Po powrocie do domu nie od razu mogłam się odnaleźć, czułam się, jakbym wróciła z innej, lepszej planety.
Myślę, że ten czas przybliżył mnie do Boga, a tym, czego doświadczyłam powinnam dzielić się z innymi. Dziękuję Panu Bogu i Maryi za te wspaniałe chwile. Dziękuję księdzu Witoldowi, że był z nami i z Bożą pomocą oraz błogosławieństwem prowadził nas przez te rekolekcje.

CHWAŁA PANU !

Monika

871