Przejdź do treści
2
Przejdź do stopki
Przejdź do treści

Wydarzenia

Świadectwo Kasi

Treść


Maryja zaprowadziła mnie na te Rekolekcje. To były dla mnie niezapomniane chwile. Jak wiele Łask ma dla nas Bóg, jeśli tylko oddamy się w Jego Opiekę...

Kiedy byłam w Częstochowie na Jasnej Górze, prosiłam w składanych prośbach Naszą Najświętszą Mamusię o pomoc w rozwiązaniu problemów, z którymi sama nie potrafiłam już sobie poradzić. Byłam zagubiona.
Maryja wysłuchała moich próśb. Uświadomiłam to sobie dopiero po pewnym czasie, kiedy wszystko niepostrzeżenie zaczęło mi się układać. Za Jej wstawiennictwem Pan Bóg dokonał w moim życiu tak wiele Cudów. Tyle Łask otrzymałam dzięki Jego niezmierzonej Dobroci i Miłosierdziu.
Te Rekolekcje były kolejnym, jakże pięknym dziełem Maryi. Dziękuję Jej za to, że tak się o nas troszczy. W ostatnim dniu Rekolekcji dała mi odczuć swoją obecność i opiekę już przez sam fakt, że nas zaprowadziła w te piękne, polskie góry, tak mocno ukazujące Bożą Obecność!
Ile razy wśród tych kwiecistych łąk, strumieni, a nawet kamienistych ścieżek mogliśmy odczuć Bliskość Pana Boga. Ile tam Cudów natury! I to wszystko dla nas, dla naszej radości, z Bożej Miłości :)
A my szukaliśmy Źródła!
Ja sama odczułam, że nie musiałam nic zbytnio robić, aby się tam znaleźć. Zrozumiałam teraz, że oddając się pod opiekę Maryi, wystarczy z otwartym sercem i ufnością zawierzyć Jej wszystko, a Ona nas poprowadzi. Za wstawiennictwem Najświętszej Mateńki, kiedy złożyłam Jej swoje prośby na Jasnej Górze, otrzymałam tak wiele Łask, tyle Bożego Miłosierdzia. Maryja zbliżyła mnie i moją Rodzinę do swojego Syna.
Pan Bóg obdarzył mnie Łaską Przewodnictwa Duchowego, którego tak bardzo moja błądząca dusza potrzebowała. Dziękuję Miłosiernemu Panu za Księdza Witolda, tak bardzo się cieszę z Jego pomocy. Mam przykład człowieka całkowicie oddanego Panu Bogu, który w wielkiej prostocie i ofiarności prowadził nas i przez te Rekolekcje, zawierzając nas naszej Ukochanej Mateńce, a wszystko to z Bożej Łaski! I Maryja prowadziła :)
Najpierw Kopia Górka, Kaplica Chrystusa Sługi. Stoi tam Mateńka u źródła, witając swym ciepłym spojrzeniem utrudzone wędrówką pod górę Dzieci. Szliśmy pod prąd, a Ona prowadziła dalej, do Swojego Syna. Jakie piękne tam dzieła Ducha Świętego! Sługa Boży Ks. F. Blachnicki, Ruch Światło - Życie…
I szliśmy codziennie rano na spotkanie z Jezusem. On zawsze cierpliwie czekał, a my - spóźnialscy. Jednak i punktualności z każdym dniem się uczyliśmy. Warto było. A później w góry, z Różańcem w ręku. Najwyższe szczyty Pienin przebyliśmy z Maryją, która po prostu nas niosła tak, że byliśmy w stanie zdobywać szczyty bez butów, na bosaka (ludzie mijający nas nie mogli uwierzyć, że to możliwe!).
Jak cudowna jest taka prostota, której uczy nas Matka. Ile Łask z niej płynie! Intencje, które ofiarowałam w drodze zostały wysłuchane. Maryja przelała na nas swą Matczyną Miłość. Zakryła nasze troski i problemy. Tak jak mówiłam wcześniej, teraz mogę to potwierdzić, osobiście doznałam cudownego uleczenia duszy!
Niesamowite było to wszystko. Wędrówka na bosaka beztroskich Dzieci, w górę, do Pana Boga, a niesie nas sama Matka, prowadzi za rękę, i to jeszcze szlakiem Papieskim! Jan Paweł II był ciągle z nami, w tej Jego Bożej prostocie, atmosferze Miłości i jedności, we wspólnej modlitwie. Podczas górskich wędrówek, prelekcji Księdza Witolda, kiedy mówił nam o wierze, miłości, powołaniu, Eucharystii, wolności, prawdzie; kiedy uczył nas wszystko zawierzać Maryi, jakże często przychodził mi wtedy na myśl nasz Kochany Papież, który szedł wtedy jakby razem z nami (tak samo przecież kiedyś wędrował ze swoimi studentami, nauczał ich, mówił im o życiu, o wierze, o miłości…).
Sama odczułam niesamowitą duchową łączność z innymi. Było to zjednoczenie bardzo głębokie i odczuwalne, bo przecież oparte na prawdziwych Bożych „fundamentach”...
Staliśmy się jedną wielką Bożą Rodziną. Obecność Pana Boga w nas objawiała się nawet w najprostszych gestach braterskiej miłości. Pierwszy raz np. miałam okazję dostrzec tak „namacalnie” Bożą Miłość chociażby w relacjach między rodzeństwem, Karoliną i Michałem. Pan Bóg stworzył też między nami piękne więzi prawdziwej Duchowej Rodziny. Niesamowita bliskość Miłości Bożej...
Podczas Adoracji Najświętszego Sakramentu także szczególnie odczułam tę Bliskość. Wtedy właśnie faktycznie zdałam sobie sprawę z autentycznej obecności Pana Jezusa wśród nas. Jego żywe uobecnienie w postaci Najświętszego Ciała i Krwi - prawdziwie, niepodważalnie!
Gdy zamknęłam na chwilę oczy, Pan Jezus, stojąc z wyciągniętą ku mnie ręką, chciał mnie przybliżyć do siebie podając dłoń, jakby zapraszał, bardzo cicho…

On tam był...
Jest cały czas ze mną...
Dziękuję:)

Kasia

1551