Przejdź do treści
2
Przejdź do stopki
Przejdź do treści

Wydarzenia

Świadectwo Sławka

Treść


To moja narzeczona - Agnieszka - powiedziała mi, że w Krościenku nad Dunajcem mają się odbyć rekolekcje. Byłem obojętny na jej słowa prośby, żeby jechać razem z nią, przeciwstawiałem się wszelkim jej argumentom. W głębi duszy wiedziałem jednak, że ten wyjazd będzie dla mnie wielką pomocą.

Na rekolekcjach potrzebny był kucharz, więc po długich namowach narzeczonej zgodziłem się, żeby pełnić taką właśnie funkcję (jestem po szkole gastronomicznej), choć kilkakrotnie zmieniałem decyzję.
W przeddzień wyjazdu dowiedziałem się o samobójczej śmierci kolegi, który urodził się w dzień moich urodzin (24 lipca). Był to dla mnie znak i utwierdziłem się w przekonaniu, że muszę jechać na te rekolekcje, by rozpocząć walkę o jego duszę i swoją, bym nie ulegał pokusom złego. Nie było mi łatwo, bo każdego dnia czułem jakieś ataki złego i przez to też raniłem moją narzeczoną, lecz gdy odmawialiśmy Różaniec, czy też modliliśmy się na Brewiarzu, wszystkie negatywne uczucia odchodziły ode mnie; doświadczałem mocy modlitwy, która wypływała z serca i trafiała prosto do Boga. Podczas tych modlitw naszej rekolekcyjnej wspólnoty, zły nie miał szans.
Na rekolekcjach poznałem wielu dobrych ludzi, których spokój ducha, miłość i wierność Bogu udzielała się także i mnie samemu. Podczas porannej Mszy świętej zawsze starałem się służyć jako ministrant. To przeżywanie bezkrwawej ofiary Jezusa było tak mocne i wielkie, że łzy same płynęły mi z żalu, że 25 lat mojego życia upłynęło w oddaleniu od Boga. Cieszyłem się jednak tym, że mogę służyć samemu Chrystusowi.
Podczas Adoracji Najświętszego Sakramentu wszyscy byliśmy pogrążeni w wielkim skupieniu i ciszy; można było odczuć obecność Jezusa. W takiej atmosferze łzy szczęścia, radości, czy też żalu za popełnione grzechy, lały się strumieniami, bo odczuliśmy obecność naszego Pana, Jezusa Chrystusa, który choć niewidzialny, pod postacią Najświętszego Sakramentu, dał nam odczuć, że jest z nami.
Po rekolekcjach odkryłem wreszcie, jaka jest różnica między złem a dobrem. Różnica ta polega na tym, że zło przychodzi bez wysiłku, bez większego naszego zaangażowania, samo chce nas owładnąć, uczynić z nas niewolników złego ducha - szatana. Dobro natomiast pochodzi od Boga i jest pełne wyrzeczeń, trudu, a niekiedy i cierpienia. Ja dzięki rekolekcjom, dzięki tym dniom spędzonym na modlitwie i skupieniu, wybrałem drogę trudniejszą, ale prowadzącą do Boga Ojca. Kilka dni po powrocie poczułem się na tyle mocny Bożą siłą, że przystąpiłem do spowiedzi generalnej. Wiem jednak, że to dopiero początek i ze teraz zaczęła się prawdziwa walka ze złem, którego nie należy lekceważyć, ale także nie można dać się mu zastraszyć.

Bogu niech będą dzięki!:)

Sławek

1478