Przejdź do treści
2
Przejdź do stopki
Przejdź do treści

Wydarzenia

Stanąć w prawdzie...

Treść


„Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie.” [Mt 5,37]- jakże klarowne to przesłanie skierowane do nas wszystkich przez samego Pana Boga....

Czyż nie jest w nim zawarta odpowiedź na wiele nurtujących nas pytań? Na wszelkie zamieszania w naszym życiu. Stanąć w prawdzie przed samym sobą i przed Bogiem, to jasno określić, poznać swoje wnętrze, spojrzeć w głąb siebie, a także na swe uczynki i otaczającą rzeczywistość. Jak wiadomo prawda to zgodność rozumu z rzeczywistością. A więc także myśli z czynami.
To, co mówię, znajduje odzwierciedlenie w tym co robię, a robię oczywiście to, co uważam za słuszne. Prawdziwa wolność ( o ile posiadam mądrość). Jestem katoliczką- wierzę w Boga, a więc wiem, że tylko On daje mi Łaskę życia, tylko Bóg mnie umacnia i daje wszelkie siły do zmagań z codziennością. Tylko od Niego pochodzi Miłość bo On jest Miłością. Zatem oczywiste jest, ze pragnę jak najbliższego kontaktu ze Stwórcą, pragnę jak najczęściej uczestniczyć we Mszy Świętej. A jeśli moja wiara jest letnia- jakże inaczej mogę ją pogłębiać jak nie poprzez zbliżanie się do Boga, częste przebywanie w Domu Bożym, karmienie się Jego Słowem i bezpośredni kontakt z Bogiem w Eucharystii? Czyny same mówią za siebie. Niejako „demaskują” słowa, obnażają prawdę. A jeśli deklarując się jako wierząca powtarzam jedynie „utarte” zdanie- to ile warte są moje słowa?? Jaki sens nadaję swojemu życiu?

Człowieku,

Przyjacielu...

szukaj źródła.

„Szukajcie przystani Miłości”- napisał Jan Paweł II.

A zatem- jeśli mówię: „kocham”, to czy Kocham naprawdę? Czy Miłuję.... I znów to samo pytanie- ile warte są moje słowa? Co wyrażają? Gdzie jestem, jeśli nie widzę „przystani?” Kim jestem? Płynąc z prądem nic nie zyskam, tylko pod prąd... Tylko pod prąd! A do tego potrzeba siły. Siły, którą daje Pan Bóg. Miłosierny. Trzeba zatem mi prosić o tę siłę, o tę niezgłębioną moc. Bo zewsząd tyle przeciwności..( to znaczy, że warto, że to dobra droga, że ma sens). Prawdziwy sens, nieskończony.
Mówisz- znam Słowo Boże. To dlaczego wciąż powtarzasz, że czarne to białe, a białe to czarne(...) ?
Dlaczego zacierasz granicę, mówisz, że nieważne, że nie jesteś taki radykalny, że „to i tamto” to przesada...
Jezus był radykalny. I Słowo Boże jest klarowne: „Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi” [Mt 5,37]. Zatem- skąd wciąż ten mętlik, chaos w uczynkach? To zamieszanie i przyzwolenie na zło? W imię złudnej i fałszywej tolerancji? Skąd pochodzi ten relatywizm moralny, to oddzielenie słowa od czynu, Słowa Bożego od rzeczywistości, zmiana zdania jak w kalejdoskopie? Oto w Piśmie Świętym mamy odpowiedź. Teraz kwestia, po której stronie chcę walczyć. Widzę coś, co jest sprzeczne z Dekalogiem- dlaczego jasno nie określę tego złem? Skąd ten opór? Wierzę w Pana Boga- niech będzie to widoczne w moich uczynkach. Skąd ten opór przed jasnym i konkretnym stawaniem po stronie dobra, prawdy?

„Królestwo Boże jest pośród was”

A więc gdy słyszę Boże pozdrowienie- dlaczego nie odpowiadam? Skąd ten wstyd? Potrzeba nam wielkiej odwagi, wielkiej ufności, aby każdego dnia stawać się jeszcze bardziej oddanym Uczniem Chrystusa. Aby iść przez życie mężnie z sercem pełnym radości i nadziei. Z wiarą nie tylko na ustach, ale i w sercu. W uczynkach. Z wiarą, która „góry przenosi”, która znajduje swą przystań w Bożym Miłosierdziu. Z wiarą dającą pewność Radości Wiecznej.

Kasia

1476