Przejdź do treści
2
Przejdź do stopki
Przejdź do treści

Wydarzenia

Świadectwo Agi

Treść


To już trzecie moje rekolekcje w Pieninach z ks. Witoldem, ale pierwsze jako mężatki...

Mąż, niestety, nie mógł pojechać razem ze mną (obowiązki zawodowe), ale oboje wiedzieliśmy, że ja nawet sama jechać muszę po to, by za nas dwoje naładować duchowe akumulatory. A z księdzem Witkiem ładowanie duchowych akumulatorów zawsze idzie szybko i sprawnie:)

Porządek rekolekcji był mi już znany (codzienna Eucharystia, Brewiarz, Różaniec na górskich szlakach, Koronka do Bożego Miłosierdzia, wspólne posiłki, dyżury w kuchni), dlatego nic mnie tu nie zaskoczyło (nawet nie trzeba było długo czekać do łazienki, choć było nas najwięcej osób w tym roku - prawie 28); ta sama kaplica w domu, gdzie uczestniczyliśmy we Mszach Św., te same góry, szlaki... Jednak każdego roku jest inaczej. Może dlatego, że człowiek całe życie powinien pracować nad sobą, uświadamiać sobie swoje wady, słabości, z którymi musi walczyć.

Podczas tych rekolekcji uświadomiłam sobie kilka spraw.

1. Modlitwa powinna być wpleciona w moje życie. Nie mogę oddzielać życia cielesnego, ziemskiego od życia duchowego. Bo skoro „ja” - to jedność ciała i ducha, to powinnam odżywiać się zarówno pokarmem ziemskim (czyli smaczne obiadki etc;), jak i duchowym (częsta spowiedź i Komunia Święta, modlitwa, post) - to wszystko powinno stanowić jedną całość. Takie właśnie były te rekolekcje: pani Alina karmiła nasze ciała, dbała o to, byśmy mieli co jeść, a ks. Witek dbał, byśmy karmili naszego ducha.

2. Kto jest uporządkowany wewnętrznie, na każdym miejscu będzie się czuł dobrze i nie będzie myślał o tym, że lepiej jest tam, gdzie nas nie ma. Po przyjeździe do Krościenka wyłączyłam się z codziennego życia, tzn. przestałam myśleć o kłopotach, problemach, które zostawiłam w domu. Wiedziałam, po co tu jadę; nie po to, by myśleć o codziennych sprawach, tylko po to, by duchowo odżyć. I to mi się chyba udało:) W domu rekolekcyjnym, w którym zamieszkaliśmy na 8 dni, czułam się dobrze, tak, jakbym spała tu całe życie:)

3. Uświadomiłam sobie, nad czym powinnam jeszcze pracować, jakie blokady wewnętrzne pokonać, by stać się prawdziwym Dzieckiem Bożym wolnym od lęku, od zafałszowanego obrazu Boga-Ojca. Ta świadomość moich słabości nie sprawiła, że czułam się w jakiś sposób gorsza od innych, ale dała mi siły do tego, aby to, co złe - mocą modlitwy i umartwień przemienić w dobro.

4. Jak ważny jest post, umartwienie (np. chodzenie po szlakach na boso:), wyrzeczenie się pewnych rzeczy. Już wiele razy doświadczyłam mocy piątkowego postu o chlebie i wodzie. Postem można wiele wyprosić u Jezusa, tylko trzeba podjąć dobrowolny trud wyrzeczenia się pokarmu, z wyjątkiem chleba i wody. Nie można się zniechęcać bólami głowy, osłabieniami. To organizm i dusza oczyszcza się, bo jak wytłumaczyć fakt, że często, poszcząc w domu, nie wykonując cięższych prac, czułam się osłabiona w ten dzień, a na rekolekcjach, mimo trudu pieszej wędrówki, czułam się dobrze? - to Boża tajemnica... Co do chodzenia po górach na bosaka: jak widziałam turystów ubranych w ciężkie buty, z kijkami narciarskimi, to myślałam: po co wam to? Na bosaka jest wygodniej:) Ale muszę tu napisać, że bez modlitwy w trakcie takiego marszu byłoby nam ciężko iść bez butów. Nikt sobie nawet paznokcia nie złamał, nie mówiąc o jakichś poważniejszych urazach. W czasie modlitwy na bosaka to Maryja nas prowadziła po górach (a co miała zrobić, jak taka grupka powierzyła się Jej całkowicie?;)

5. Nie bać się mówić: Chcę być święta - i dążyć do tego każdego dnia. Nie wstydzić się wiary, Chrystusa, nabożeństwa do Maryi Dziewicy. Czasami to bardzo trudne, kiedy otaczają nas ludzie niby-wierzący, a często nie rozumiejący podstawowych rzeczy, pozostaje modlitwa w intencji nas samych o umocnienie - i w intencji tych, którzy nas otaczają, aby otworzyli swoje serca na Bożą Miłość.

6. Dawać świadectwo wiary innym. Widziałam, jak i inni, młodsi rekolekcjoniści próbują podpatrywać w dążeniu do bycia lepszym człowiekiem tych starszych. To tak, jak z wychowywaniem dzieci: chcesz mieć mądre, Boże dzieci samemu dawaj im przykład, jak powinny żyć, ale rób to tak umiejętnie, aby widziały, że droga, którą wybrałeś, daje ci satysfakcję, napełnia cię radością i uczuciem wolności. Wolność to umiejętność wyboru tego, co dobre - W. Fijałkowski. - A ja właśnie tak się czuję:)

Dziękuję Jezusowi, Maryi i ks. Witoldowi za ten wyjątkowy tydzień.

Agnieszka

1408