Przejdź do treści
Jan Paweł II 18 rocznieca śmierci
Jan Paweł II Wielki
Przejdź do stopki
Przejdź do treści

Wydarzenia

„Tyle dobrego zawdzięczam Tobie, Panie”

Treść


Na sierpniowe rekolekcje do Krościenka – Grywałdu zaprosiła mnie Ala (z lubelskiego), którą poznałam w sanatorium w Szczawnicy, w czerwcu br. Ona opowiadała mi o w/w rekolekcjach, a także przedstawiła mi księdza Witolda, który od lat organizuje w górach dla dzieci i młodzieży wakacje z Bogiem.

Już wtedy wiedziałam, że będzie to coś więcej niż pomoc w gotowaniu dla 33- osobowej grupy. Że będzie to coś, czego potrzebuję i na co czekam. Ale czy można chcieć zmienić swoje życie, gdy przeżyło się już jego połowę? – pytałam sama siebie. I po tę odpowiedź pojechałam w góry. Od dawna mnie tam ciągnęło (jestem córką górala), wiedziałam, że obcując z naturą można spotkać się z sobą i z Bogiem. Nie wiedziałam tylko, że łatwiej to osiągnąć w grupie.
Nasz grupa była dziwna – najmłodszy Mateusz miał 12 lat, pani Marysia 72. W wynajętym domu sami sprzątaliśmy i gotowaliśmy, nie było ani telewizora, ani mojego ukochanego radia RMF FM. Była za to codziennie Msza Święta w kaplicy (45min-marszu w jedną stronę), brewiarz, koronka i górskie wędrówki z różańcem w ręku. W tych wędrówkach prowadził nas nasz pasterz ksiądz Witold, a my - zbłąkane owieczki - szliśmy za nim. Ta podkarpacka młodzież, którą przywiózł ksiądz Witold – kierowca - turysta ( swoim autobusem), potrafiła pięknie modlić się , pięknie śpiewać współczesne pieśni religijne, przy akompaniamencie gitary .Dotarłam wraz z grupą na Trzy Korony i Rysy (nawet buty zdjęłam i – jak wielu uczestników – wędrowałam boso i bez apteczki pierwszej pomocy - zawierzając się Maryi), płynęłam tratwą po Dunajcu, gondolą do zamku w Czorsztynie. Nie sądziłam, że mając tyle lat można tyle rzeczy robić po raz pierwszy w życiu. Na przykład przeczytać stację XI Drogi Krzyżowej, przystąpić do spowiedzi generalnej, ,,Już teraz we mnie kwitną Twe ogrody, już teraz we mnie Twe Królestwo jest…”, śpiewać przed jedzeniem „Pobłogosław Panie z wysokiego nieba, hej, co by na tym stole nie zabrakło chleba…” Każdy dzień był dla mnie niespodzianką, każdy przynosił wspaniałe i niezapomniane przeżycia .
Nie mogłam tego zmarnować. Wyjeżdżałam ze łzami wdzięczności w oczach i mocnym postanowieniem w sercu: zmienię swoje życie !
Mam już brewiarz, z którym na rekolekcjach zetknęłam się po raz pierwszy i zamierzam go odmawiać. Moi bliscy otrzymali ode mnie Cudowne Medaliki,( ja też go noszę) i Krzyżyki. Poszczę w piątki, bo dopiero na rekolekcjach zrozumiałam - boski i ludzki sens postu i nauczyłam się go ofiarowywać w intencji bliskich. Tam też zrozumiałam, że nie wszystko zależy ode mnie i że nie wszystko muszę zrobić sama – zaufałam Bogu i Maryi i z tą ufnością polecam Im codziennie siebie i swoją rodzinę. Nawet udało mi się wyeliminować jeden z powtarzających się grzechów. Może dzięki częstemu uczestnictwu we Mszy Świętej i korzystaniu z sakramentów, bo tam dostrzegłam, jaką daje to siłę.
Tam wreszcie uwierzyłam, że niezależnie od wieku można zacząć od nowa i zdobyłam odwagę, by jedną ze swoich niespełnionych pasji zamienić w konkretne działanie.
Dziękuję Matce Boskiej, że na mojej drodze postawiła tak wspaniałych ludzi jak księdza Witolda Głuszka, Alę, Henię, Halinkę, Mateusza, panią Marysię i innych.
. „Nie umiem dziękować Ci Panie, bo małe są moje słowa. Przyjmij tylko moje milczenie i naucz mnie życiem dziękować...”
Chwała Panu !

Grażyna

34758