Przejdź do treści
2
Przejdź do stopki
Przejdź do Menu Dodatkowe

Jan Paweł II

Przejdź do treści

Wydarzenia

Santo subito - Profesor Janusz Kawecki

Treść


Santo subito - Profesor Janusz Kawecki

Droga do świętości wiedzie przez wierność Chrystusowi w dużych i w małych sprawach. "Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie" (Łk 16, 10). W mojej refleksji o drodze do świętości Ojca Świętego Jana Pawła II pragnę przywołać sprawy nazywane przez wielu małymi, z pozoru nic nieznaczącymi w odniesieniu do tych, które nadają kierunek ewangelizacji Kościoła we współczesnym świecie. Jako student uczestniczyłem w duszpasterstwie akademickim prowadzonym przez o. Czesława Drążka w Krakowie. Po ukończeniu studiów jeszcze przez kilka lat brałem udział w formacji religijnej prowadzonej w tym środowisku. Bardzo ważne były nasze spotkania z ks. kard. Karolem Wojtyłą.
Był w nich czas na Eucharystię, na specjalnie przygotowane przez nas prezentacje oraz na wspólne śpiewanie. Były spotkania we Wspólnocie Akademickiej Jezuitów (WAJ), były też rewizyty na Franciszkańskiej. Zawsze po spotkaniu z ks. kard. Wojtyłą zastanawialiśmy się nad tym, jak ten wielki człowiek znany, aktywny uczestnik Soboru Watykańskiego II, znajduje czas na bezpośrednie spotkania ze zwykłymi studentami. Z czasem dowiadywaliśmy się, że nie tylko nas spotykało to wyróżnienie. Po wyborze ks. kard. Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową wszyscy odczuwaliśmy wielką radość. Wydawało się jednak, że w wyniku tego wyboru będziemy pozbawieni naszych spotkań na Kopernika i Franciszkańskiej. Wówczas jeszcze nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego, że Papież przyjmie nową formułę ewangelizowania, że będzie apostołem pielgrzymującym do różnych krajów świata. Nie wiedzieliśmy także, że wkrótce rozpocznie się, z Jego inspiracji, wydawanie miesięcznika L'Osservatore Romano, w którym po polsku będziemy otrzymywali Jego nauczanie, i to w całości. Pierwszy, znaczący sygnał o obecności studentów w pamięci Papieża otrzymaliśmy w czasie jego pierwszej pielgrzymki do Polski w 1979 roku. Podczas spotkania z młodymi w Krakowie na Skałce usłyszeliśmy słowa: "No, a co już powiedzieć o WAJ-u? Wiecie, co to jest WAJ? Myślę, że ojciec Czesław wciąż jeszcze jest waszym ojcem - nie popuście!". Trzeba więc było podziękować za to. Najpierw modlitwą. Potem podjąłem trochę od siebie, a trochę w imieniu absolwentów WAJ, listowny kontakt z Ojcem Świętym. Pierwszy list pisałem, nie oczekując odpowiedzi. Po prostu chciałem podziękować za spotkanie z młodymi na Skałce, za utrzymywanie naszej wspólnoty akademickiej w pamięci Papieża. Po stosunkowo krótkim czasie, ku mojej radości, nadeszła odpowiedź od Ojca Świętego. I tak to się zaczęło. Z czasem przyzwyczaiłem się do tego, że o sprawach ważnych dla nas w Polsce, w Krakowie, w moim środowisku dzieliłem się z Ojcem Świętym. Starałem się nie nadużywać cierpliwości wielkiego Adresata, nie była to więc korespondencja częsta. Mijały lata. Kto mógł, przybywał z pielgrzymką do Watykanu. Były też grupy nawiązujące do WAJ-u. Podczas audiencji generalnych, zawsze gdy przedstawiany był WAJ, mogliśmy usłyszeć, że Jan Paweł II o nas pamięta. W 1995 roku wyjechaliśmy znacznie większą grupą. Chcieliśmy nie tylko przypomnieć dawny czas, ale podziękować za możliwość czerpania z nauczania Jana Pawła II również teraz, kiedy absolwenci WAJ-u byli już rodzicami. Chcieliśmy też przedstawić Ojcu Świętemu nasze dzieci. W sierpniu pojechaliśmy do Castel Gandolfo. Spotkania zaczęły się w niedzielę, podczas modlitwy "Anioł Pański". Wtedy usłyszeliśmy z ust Ojca Świętego: "Witaj WAJ-u! Będzie ci tutaj jak w raju". I rzeczywiście tak było. Każdego dnia spotykaliśmy się z Janem Pawłem II. Było przeżywanie Eucharystii sprawowanej przez Papieża, były wspólnotowe śpiewania, był czas na krótkie rozmowy, na przekazanie darów z Polski. Podczas wieczornego spotkania na dziedzińcu w Castel Gandolfo usłyszeliśmy wspaniałą katechezę, podobną do tych, które Papież głosił z okna na Franciszkańskiej w czasie każdej wizyty w Krakowie. "Kiedy słucham, kiedy przeżywam z wami razem ten wieczór, czuję, jak bardzo jesteście polskim narodem, jak bardzo jesteście jego cząstką, jego wspólnotą, wspólnotą twórczą, wspólnotą odpowiedzialną, wspólnotą zorientowaną ku przyszłości. I tak bardzo ta wspólnota polska jest równocześnie wspólnotą Kościoła. To wszystko wynieśliście z WAJ-u, a dzisiaj dziękuję wam za to, że przynieśliście to także do Castel Gandolfo" - mówił do nas Ojciec Święty. Jeszcze dzisiaj zastanawiam się: jak Papież - człowiek, który kierował całym Kościołem powszechnym znalazł tyle czasu na spotkanie z nami i naszymi dziećmi. I wtedy po raz pierwszy przypomniałem sobie słowa z Ewangelii o potrzebie wierności w dużych i w małych sprawach.
Z upływem czasu moje listy do Papieża stawały się coraz bardziej "rodzinne". Dzieliłem się z Ojcem Świętym swoimi przeżyciami, jak syn dzieli się z dobrym ojcem. Nawet nie wiem, kiedy nastąpiło u mnie to całkowite otwarcie na sprawy noszone w sercu. Coraz więcej miejsca w moich listach zajmowały sprawy związane z Radiem Maryja. Coraz bardziej odczuwałem potrzebę dzielenia się z Janem Pawłem II doświadczeniem szerszego angażowania się przeze mnie w sprawy Polski i Kościoła. W jednym z listów otrzymałem takie słowa pokrzepienia: "Dziękuję też za inne relacje (...) oraz artykuł Pana Profesora prostujący zarzuty wobec Radia Maryja" (Castel Gandolfo 24.07.2000 r.). Zawsze po przekazaniu Ojcu Świętemu listu-telegramu od pielgrzymów Rodziny Radia Maryja zgromadzonych na Jasnej Górze (pielgrzymki lipcowe) i w Toruniu (rocznicowe dziękczynienie Panu Bogu) otrzymywałem potwierdzenie jego dotarcia i podziękowania za modlitwy w intencjach Jana Pawła II codziennie zanoszone przez słuchaczy Radia Maryja. Niech za przykład służą tu zdania wyjęte z listu Ojca Świętego wysłanego z Castel Gandolfo w 21 lipca 2001 r.: "Dziękuję za list Pielgrzymów Rodziny Radia Maryja do Matki Bożej Jasnogórskiej, jak również za ten osobisty, opowiadający o sprawach, które w sercu chowa. Dużo miejsca zajmuje w nim Radio Maryja i cotygodniowe audycje".
Jan Paweł II prawdziwie szedł drogą świętości. Będąc wielkim, umiał również zauważać i pochylać się nad małymi. Wiedział przecież, że zarówno wielkie, jak i małe sprawy są równie ważne.
not. Mariusz Kamieniecki
"Nasz Dziennik" 2007-10-01

1553