Przejdź do treści
Jan Paweł II 18 rocznieca śmierci
Jan Paweł II Wielki
Przejdź do stopki
Przejdź do Menu Dodatkowe

Jan Paweł II

Przejdź do treści

Wydarzenia

"Papież, który sześć lat temu odszedł, wraca do nas"

Treść


Myślę, że dzień 2 kwietnia, sześć lat po śmierci Jana Pawła II, jest dla nas wszystkich w jakiś sposób szczególny, zwłaszcza w perspektywie jego bliskiej beatyfikacji - uważa kard. Stanisław Ryłko, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Świeckich.

"Tak sobie myślałam: jak niezbadane są wyroki Boskiej opatrzności, iż papież, który sześć lat temu od nas odszedł, po sześciu latach do nas wraca. W innej formie, w chwale ołtarzy, jako zaufany przewodnik, jako orędownik u Boga" - powiedział kardynał w piątek w Rzymie w rozmowie z dziennikarzami z Polski.

"Papież do nas wróci jako błogosławiony, jako orędownik naszych spraw, ktoś bardzo bliski, zaufany, któremu można się powierzać. Przede wszystkim wróci jako przewodnik, bo ten zasiew, którego on dokonał w ciągu 27 lat pontyfikatu trwa. My wszyscy w jakimś sensie należymy do pokolenia Jana Pawła II" - dodał.

Watykański hierarcha poruszył kwestię spuścizny po pontyfikacie Jana Pawła II.

"Zadajemy sobie pytanie, co nam z tego pontyfikatu zostało. Jestem przekonany, że zostało bardzo dużo. Po tym pontyfikacie nie jesteśmy już tacy sami. Wiara Jana Pawła II, jego nadzieja, ufne spojrzenia na Boga i na człowieka trwa również w nas. I to jest najważniejszy owoc tego pontyfikatu. Jesteśmy inni" - przekonywał.

"Pamiętam, że najpierw była wielka modlitwa, modlitwa o cud uzdrowienia. Pamiętamy te tłumy, które przychodziły na Plac św. Piotra w wielkiej powadze. Dało się zauważyć łzy na twarzach mężczyzn i kobiet. I ta modlitwa spontanicznie w pewnym momencie przerodziła się w modlitwę dziękczynienia za Jana Pawła II. Za to, kim on był dla nas przez 27 lat pontyfikatu" - wspominał kardynał wydarzenia sprzed sześciu lat.

"A później był pogrzeb. Takiego wydarzenia, co podkreślają wszyscy Rzymianie, Rzym w swojej historii chyba nie przeżył. Przychodzili tłumnie katolicy i niekatolicy. Wszyscy jakoś czuli się dłużnikami tego papieża, A wokół skromnej trumny Jana Pawła II zgromadzili się najwięksi tego świata, koronowane głowy, prezydenci. A przede wszystkim ludzie prości, dla których on był przewodnikiem, był trwałym punktem odniesienia" - kontynuował kard. Ryłko.

Hierarcha przypomniał, że jeden z dziennikarzy zatytułował swoje wspomnienia "Papież, który nigdy nie umiera": "Myślę, że jest w tym sporo prawdy. Z pewnością myślał o tych niekończących się rzeszach pielgrzymów, którzy ciągle nawiedzają grób Jana Pawła II. Przychodzą do niego jak do kogoś żywego, obecnego. Zostawiają listy do niego adresowane, dzielą się z nim swoimi troskami, bólem cierpieniem, Z pewnością również swoimi radościami".

Kard. Stanisław Ryłko wspomina też: "Ostatni raz, gdy odprawiałem mszę świętą przy ołtarzu w pobliżu grobu Jana Pawła II, kiedy jak zwykle przeszliśmy do grobu, uklęknąłem i pośród rozmaitych karteczek, które tam były złożone na grobie moją uwagę zwróciła obrączka ślubna. I pomyślałem o tym znanym tekście z (dramatu Karola Wojtyły) "Przed sklepem jubilera" - +Jedna nie ma wartości+. One są stworzone, aby były dwie. Tak sobie myślałem, ile dramatów, ile rozmaitych ludzkich historii koncentruje się wokół tego miejsca - grobu Jana Pawła II. Papieża, który nawet po śmierci staje się rozmówcą tylu ludzi, punktem odniesienia".

wiara.pl

34815